Dekoracje ścienne od zadań specjalnych

    Ściany są – niestety – najczęściej zaniedbywanym elementem wnętrz. A szkoda!
    Niezbyt trafioną normą w wystroju salonów czy sypialni jest przykładanie uwagi głównie do kolorów, mebli i statycznych dodatków. Obrazy, plakaty, grafiki na ściany – to wszystko jest pomijane i  w efekcie - owocuje płaskimi połaciami, które klaustrofobicznie okalają sofy, fotele i stoły.  A przecież diabeł tkwi w szczegółach.

    Sypialnia jak z obrazka

    O ile w wystrój salonu czy kuchni – mogą ingerować (względnie – komentować) osoby niezameldowane w danym domu czy mieszkaniu, to od sypialni – wara! To prywatna przestrzeń, do której wstęp mają jedynie obywatele ze stosowną przepustką i w której dzieje się tak, jak osoby śpiące chcą, żeby się działo. Także, pod względem dekoratorskim.

    Odlotowo!

    O tym, jak należycie interpretować sny o lataniu – wypowiedzieć mógłby się jedynie papcio Freud. A o tym, dlaczego aerodynamiczne fototapety i samolotowe obrazy to doskonały pomysł na urozmaicenie wystroju wnętrza i sposób na to, jak szybko, prosto i tanio nadać sypialni czy salonowi modnego zarysu – wypowie się zapewne każdy dekorator czy innej maści ekspert od domowego look'u.  Dlaczego? Bo samolotowe fototapety czy obrazy do sypialni, tudzież wszelkie, aerodynamiczne i powietrzne dekoracje ścienne to – po prostu - patent odlotowy. To co? Lecimy?

    Viva Cuba!

    „Zobacz Kubę, póki jeszcze Fidel żyje” - grzmią marketingowe hasła biur podróży, które mają skłonić nas do zakupu drogiej jak kubańskie cygara wycieczki na ową malowniczą, przesiąkniętą rumem i rewolucją wyspę. Po co wydawać horrendalne sumy na przejażdżkę w te i nazad, i po co wierzyć marketingowcom, skoro Kubę... można mieć pod nosem! A dokładniej, na wysokości oczu, czyli - na ścianie!

    Emocjonalne danie główne

     

    Jadalnia powinna być ostoją gastronomicznego spokoju. Teoretycznie... W praktyce – wnętrzarska zachowawczość jest tak samo mdła, jak pomidorowa teściowej. Co z tym zrobić? Dodać trochę pieprzu do codziennego jedzenia i zainwestować w mocno przyprawione dekoracje ścienne!

    Specjaliści od wszystkiego orzekają jednym głosem, że spożywanie posiłków powinno odbywać się w neutralnym otoczeniu, w pastelowym spokoju, z dala od telewizji, radia i internetu, a co najwyżej – z odgłosami mlaskania, ciapania i siorbania w tle. Podobno, takie gastronomiczne wyciszenie totalne sprawia, że jemy mniej, rozsądniej przeżuwamy i trawimy zdrowiej. Wszystko fajnie, ale powiedzmy sobie szczerze – wcinanie w permanentnym spokoju pasuje co najwyżej do wycofanych z życia mnichów tybetańskich, a nie do hulaszczych, głośnych i towarzyskich Polaków – rodaków! 

    Kawa na ławę i... na ścianę!

    Kawa w mojej głowie o poranku i kawa na ścianie przez cały dzień! Czyli kawowe obrazy, aromatyczne zdjęcia i ziarniste, mocno palone fototapety na dobry początek!

    Dlaczego z restauracji i knajpek wydobywa się – wprost na ulicę – kuszący aromat kawy? To chwyt marketingowy, dzięki któremu restauratorzy przyciągają do siebie gości. Jak to robią? Na chwilę przed otwarciem lokalu – jego pracownicy zaparzają potężną dawkę tego niezwykłego, pobudzającego napoju, otwierają na oścież drzwi i pozwalają, żeby zapach palonych ziaren ulotnił się wprost... do naszych nozdrzy!